Wczoraj byłam w terenie z Moon'em (Moim Morganie) gdy na chwilę się zatrzymałam a on zerwał sobie liście i je zjadł (XD) od razu zabrałam go do stajni (w GHV) i poprosiłam by moja znajoma go przelążowała bo nie widziałam czy jemu te liście zaszkodziły. Gdy Moon odpoczywał chodząc po lążowni, ja poszłam oporządzić konie i posprzątać w stajni. Wezwałam też weterynarza a on po zbadaniu powidział ,że niepotrzebnie się martwiłam bo drzewo było nieszkodliwe. Chciałam się zapaść pod ziemie bo jednak mam dużo koni a jednak nie wykazałam się moją widzą , co może zaszkodzić.
Mam nadzieje ,że podoba wam się takie pisanie o przygodzie.
Niestety przez szkołę nie kontaktowałam się z Olivką , ale teraz na wekennd mogę pograć :) i wrzucę posta z Olivką :D
A teraz lecę do koni bo mojego fiordzika bo trzeba trenować
/Len
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz