piątek, 4 września 2015

Hej kochani , przez szkołę nie mam czasu i internetu (odłączyli mi rodzice >->) po szkole wchodzę (dzięki magicznego kabelka do internetu *-*) i pisze do was na blogu a więc:
Wczoraj byłam w terenie z Moon'em (Moim Morganie) gdy na chwilę się zatrzymałam a on zerwał sobie liście i je zjadł (XD) od razu zabrałam go do stajni (w GHV) i poprosiłam by moja znajoma go przelążowała bo nie widziałam czy jemu te liście zaszkodziły. Gdy Moon odpoczywał chodząc po lążowni, ja poszłam oporządzić konie i posprzątać w stajni. Wezwałam też weterynarza a on po zbadaniu powidział ,że niepotrzebnie się martwiłam bo drzewo było nieszkodliwe. Chciałam się zapaść pod ziemie bo jednak mam dużo koni a jednak nie wykazałam się moją widzą , co może zaszkodzić. 
Mam  nadzieje ,że podoba wam się takie pisanie o przygodzie.
Niestety przez szkołę nie kontaktowałam się z Olivką , ale teraz na wekennd mogę pograć :) i wrzucę posta z Olivką :D 
A teraz lecę do koni bo mojego fiordzika bo trzeba trenować 
/Len 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz